Lech Janerka. Jedną nogą mocno zakorzeniony w polskim show-biznesie

Lech Janerka urodził się 2 maja 1953 roku we Wrocławiu. Jest muzykiem rockowym, gitarzystą basowym, kompozytorem i autorem tekstów. Jest jedną z najciekawszych postaci na polskiej scenie muzycznej. Jak sam twierdzi, nigdy nie pojawia się w świetle reflektorów, choć jedną nogą mocno stoi w show-biznesie – podaje strona wroclawiski.eu. Zadebiutował w 1986 roku utworem „Historia podwodna”. Dała ona początek takim hitom jak: „Lola chce zmieniać świat”, „Konstytucje” i „Niewole”.

Start

Polska scena otworzyła się dla Lecha pod koniec lat 70. Wraz z żoną występował na festiwalach piosenki studenckiej. W 1979 roku założył własny zespół “Klaus Mitffoch”. Nagrali album o tej samej nazwie, przez wielu ten album uważany za jeden z najważniejszych w historii polskiego rocka.

Album utożsamiany jest z punk rockiem, jednak brzmi bardziej melodyjnie i harmonijnie. Teksty również mają swój zapał. Opisują ówczesny reżim komunistyczny w Polsce, a także w zawoalowany sposób krytykują władzę i nawołują do walki. W plebiscycie magazynu “Music Magazine” płyta Janerki zwyciężyła jako album trzydziestolecia. Magazyn “Tylko Rock” uznał jego album za najlepszy z lat 80.

W 1986 roku zaprezentował swoim fanom płytę „Historia podwodna”. Muzyczne brzmienie było spokojniejsze i bardziej liryczne. Płyta została bardzo dobrze przyjęta przez krytyków i słuchaczy. Główną różnicą w brzmieniu było zastąpienie gitary wiolonczelą elektryczną. Prawie wszystkie utwory z albumu weszły na krajowe listy rankingowe.

Lech Janerka to artysta niezależny, oryginalny. I choć jego kolejne albumy nie cieszyły się już tak dużą popularnością, to na stałe zapisał się na polskiej scenie rockowej.

W 2002 roku za „Fiu fiu…” Janerka otrzymał nagrody jako autor roku oraz za album alternatywny. W 2005 roku wydał kolejną płytę „Plagiaty”. Została ona nagrana ze znanymi muzykami. Janerka otrzymał nagrodę za najlepszy album alternatywny. Za utwór „Rower” otrzymał nagrodę Fryderyka za najlepszą piosenkę roku. Lech zdobył tę samą nagrodę jako kompozytor roku.

Według niego jego wczesną twórczość można interpretować na różne sposoby. Teksty opisują wojnę między człowiekiem a światem. Być może wizja ta wynikała z własnej percepcji otoczenia, które wydawało się Lechowi wrogie. W swojej twórczości Janerka stosuje różne triki: grę słów, aliterację, neologizmy, ironię, absurd i groteskę. W ten sposób autorowi udało się zachować wolność słowa w walce z cenzurą.

Jak Janerka postrzega samego siebie

Janerka nigdy nie był artystą komercyjnym, ale to nie oznacza, że nie osiąga sukcesów. Lech zawsze powtarza, że jedną nogą jest mocno zakorzeniony w polskim show-biznesie, a drugą w swojej niezależnej działalności.

Janerka zaczynał jako „zespół piwniczny” jeszcze za czasów Klausa Mitffocha. Grał swoją muzykę, ponieważ ludzie chcieli jej słuchać. Twórczość nigdy nie była dla muzyka szczególną pasją, a raczej hobby. To jego fani przekształcili jego muzykę w zawód. W rzeczywistości muzyk nie ma menadżera, nie prowadzi biznesu, nie wysyła demówek na przesłuchania. Uwielbia tę niezależność.

Na pytanie, czy jest artystą, Lech odpowiada, że nie uważa się za nikogo. Kiedy ktoś przedstawia się muzykowi jako artysta, ten czuje się niekomfortowo. Gitarzysta uważa, że takie określenie nakłada na człowieka dużą odpowiedzialność, wywiera presję i sprawia, że czuje się odmiennie.

Jeśli chodzi o jego idolów, pan Lech tak naprawdę nie ma żadnych. W latach 80-tych słuchał bardzo różnej muzyki. Jednak zdaniem muzyka, aby tworzyć własną historię, nie trzeba wiedzieć, jak robili to inni. 

Radio Wrocław puściło jakoś jego piosenki, które były coverowane przez innych wykonawców na festiwalu w Krakowie w 2009 roku. Wtedy artysta dostrzegł talent: „Hetane” z Wrocławia, Kaśki Nosowskiej, Staszka Sojki, który pięknie zagrał 'Wieje’.

Janerka również miał okres swego rodzaju „demencji”. Z powodu choroby nie mógł grać. W związku z tym nie mógł tworzyć muzyki. Sam muzyk mówił, że ucieka od muzyki i po prostu się leni. Argumentował, że jeśli ktoś wykonuje pracę dla samej pracy, to nie można tego nazwać sztuką.

Pan Lech mówi, że jego życie składa się z pewnego rodzaju „wglądów”. Te momenty, w których zauważa coś ważnego do powiedzenia, muzyk ceni i dba o nie. Czasami rzeczywistość rozwiewa jego złudzenia, a czasami udaje mu się publicznie wyrazić siebie w muzyce.

„Janerka na basy i głosy”

Album ten został nagrany z udziałem takich gwiazd polskiej muzyki jak: W. Waglewski, K. Nosowska, M. Świetlicki i Pablopavo. Gwiazdy publicznie stwierdziły też, że zrobiły to, bo uważają Janierkę za największego Lecha w historii Polski.

Basistka M. Heckel, która akompaniowała wszystkim wykonawcom tego albumu, twierdzi, że jest fanką Janerki odkąd usłyszała jego album „Historia podwodna”. Muzyczka jest też pewna, że im starszy jest fan twórczości Lecha, tym bardziej go kocha i rozumie.

Muzyk czuje się jednak trochę nieswojo. Jednocześnie jest bardzo zadowolony, że o Janerce pamiętają. Ich muzyczne interpretacje naprawdę zrobiły wrażenie na wykonawcy i stały się powodem, by spojrzeć na siebie nieco poważniej.

Na początku muzyka Janerki była czymś nowym, przyjemnym, ale jednocześnie niesamowitym. Nigdy wcześniej nie pisano do niego tekstów w taki sposób. W utworach muzyka naprawdę łatwo się pogubić. Dużo w nich metafor, niedopowiedzeń, neologizmów. Nawet w tekstach brzmiały one nietypowo, jak bzdury. Piosenkarz często szuka takich słów, które nie męczą ucha słuchacza i pobudzają wyobraźnię. Na przykład „ramidada”, w języku dadaistów oznacza „poradzimy sobie z tym”.

Ciekawe, że w Warszawie ktoś nazwał kawiarnię „Konstytucja” na Placu Konstytucji i nie ukrywał, że inspirował się piosenką Janerki. Takie sztuczki z tekstami w latach 80. zawróciły w głowie ówczesnym cenzorom. Swoją drogą, piosenka Lecha „Konstytucja” długo nie była wydawana. Sam muzyk uważa, że mogła stać się hymnem ruchu solidarnościowego w tamtych latach.

Osobiste

Lech Janerka przyznaje się, że nauczył się rozmawiać, gdy zaczął grać. Zespół pchnął go do przodu. Na pytanie kim jest, Lech odpowiadał, że jest uporządkowaną formą chaosu. Janerka twierdzi, że traci entuzjazm, gdy widzi, że publiczność nie jest skoncentrowana. Od lat ma jednak o czym porozmawiać ze swoją żoną. Przez cały ten czas tylko raz pokłócili się o wychowanie dzieci.

Muzyk powiedział kiedyś, że w ciągu swojego życia rozmawiał z matką tylko przez pół godziny. Uważał, że tak powinno być, ponieważ nie wiedział, jak żyją inne rodziny. Dla odmiany, jego żona miała świetne relacje z rodzicami.

Od zawsze uważał, że jeśli dorósł i znalazł pracę, to jego zasady życiowe będzie można zastosować do dzieci. Lech nie chciał na nie krzyczeć i widział, że ważne jest dla nich, aby rodzice ich nie „dusili”. Przyznaje się jednak, że nie było takiej komunikacji, jakiej by sobie życzył.

O sobie Janerka mówi, że zawsze był zbyt nerwowy, by nagle stać się miłym i spokojnym. Lech miał pewne problemy psychiczne, które przeszły również na jego córkę. W tym, że muzyk się zmienił, duża jest zasługa jego żony Bożeny. Nie walczyła z jego problemami, akceptowała go takim, jakim był. I tak w końcu go zdobyła. Nie reagując na specyficzne szaleństwo Janerki, sprawiła, że się zmienił i wziął w garść. W ten sposób muzyk zdał sobie sprawę, że istnieją inne sposoby na utrzymanie się w ryzach, bez leków.

Jest również pewien, że scena odegrała rolę w jego uzdrowieniu. Rock’n’roll pozwala uwolnić emocje, krzyczeć, skakać, tupać. I choć bycie muzykiem jest po części fizyczną i ciężką pracą, może leczyć i odwracać uwagę od obsesyjnych myśli.

Klub „Liverpool” we Wrocławiu: historia, cechy, walka o przetrwanie

Zapewne w niemal każdym dużym mieście Europy znajdzie się klub o nazwie „Liverpool” – i nie jest to przypadek. Miasto, które dało światu The...

Ethno Jazz Festival: muzyczna mapa w sercu Wrocławia

Ethno Jazz Festival to cykl wrocławskich koncertów łączących jazz z tradycyjną muzyką różnych krajów. Festiwal Ethno Jazz od lat tworzy osobną niszę wśród wydarzeń...
..