Łukasz Mróz urodził się we Wrocławiu. Jest znanym polskim piosenkarzem, producentem muzycznym, kompozytorem i autorem tekstów. Słuchacze mogą go znać pod pseudonimem scenicznym Mrozu. I choć wiele osób kojarzy piosenkarza z jego debiutanckim utworem „Miliony monet”, to jego droga na scenie muzycznej jest znacznie dłuższa i bardziej zróżnicowana – pisze wroclawiski.eu. Warto wziąć pod uwagę choćby fakt, że jak nikt inny ma on szczególne wyczucie tego, czym jest soul i blues.
Narodziny gwiazdy
Mrozu urodził się 22 lipca 1986 roku we Wrocławiu. Ukończył szkołę nr 6 imienia A. Osieckiej. Uczył się w klasie o profilu teatralnym, jednocześnie rozwijał swoje zdolności wokalne. Studiował również w Wyższej Szkole Fizjoterapii we Wrocławiu.
Wielokrotnie brał udział w musicalach młodzieżowych we Wrocławskim Teatrze Lalek i Teatrze Impart. Współpracował również z zespołem Woz przy piosence „Jestem Imprezą”. Znany jest ze współpracy z DJ Kennethem, Mr Kingloverem, Natural Dread Killaz, Jamalem, EastWest Rockers, Bob One i innymi.
W 2009 roku wydał swój debiutancki album „Miliony monet”. Pierwszy utwór z płyty stał się hitem w całej Polsce. Wystąpił z nią na Sopot Hit Festiwal 2009, gdzie zajął 8. miejsce. W 2010 roku na tym samym festiwalu zaprezentował utwór „Va-bank”, który przyniósł wykonawcy 9. miejsce.
Łukasz wziął również udział w Tańcu z Gwiazdami, gdzie został sparowany z A. Piotrowską. Para dotrwała do trzeciego odcinka. Jesienią 2010 roku wydał album „Va-bank”, a następnie „Rollercoaster” (2014), „Zew” (2017), „Aura” (2019), „Złote bloki” (2022).
Rok 2023 był hojny dla wykonawcy. Mrozu otrzymał 5 Fryderyków: za album „Złote bloki”, utwór „Za Daleko” z V. Bambino, jako artysta roku, producent roku i autor roku.

Amerykańskie wpływy
Kiedy Łukasz Mróz wspomina swoje dzieciństwo we Wrocławiu, podkreśla wpływ amerykańskich gwiazd tamtych czasów. Według niego to właśnie M. Jackson był na fali popularności. Ulubiona płyta króla popu to 'Thriller’. Ten album był chyba ulubionym w domowej kolekcji piosenkarza. Łukasz włączał go na gramofonie, gdy nikogo nie było w domu i robił sobie dyskotekę dla jednej osoby. Oprócz Jacksona inspirował się muzyką Freddiego Mercury’ego i Queen.
Jako dziecko Mrozu uwielbiał oglądać amerykańskie filmy Powrót do przyszłości i Blues Brothers. Stany Zjednoczone wydawały się odległe i nieosiągalne dla młodego talentu. Zdjęcia Hawajów z książki dla dzieci stworzyły w jego umyśle wizję idealnych wakacji. Kiedy Mrozu odwiedził te amerykańskie wyspy jako dorosły, zdał sobie sprawę, że owszem, są piękne, ale są miejsca jeszcze lepsze i bliższe.
Styl gwiazdy również kształtował się na przestrzeni lat. Praca nad jego płytami jest zawsze wyważona i spójna. Jeśli chodzi o ubiór, Mrozu zawsze miał na uwadze wizerunek, do którego chciał pasować. Nuty vintage w muzyce Łukasza zawsze znajdowały odzwierciedlenie w jego ubiorze.
Rok 2014 był rokiem retro. Album „Aura” swoim brzmieniem nawiązuje do lat 70. Rok 2023 to czas rockabilly, klasycznego amerykańskiego stylu zmieszanego z polskim twistem. Za swój znak rozpoznawczy Mrozu uważa również okulary, takie jak te noszone przez Blues Brothers.

„Złote bloki”
Najnowszy album „Złote bloki” wciąż gromadzi nowych fanów twórczości Mrozu. Sam wokalista zawsze radzi słuchaczom, aby wybrali się na jego występ na żywo, ponieważ jest to zupełnie inne doświadczenie. Oprócz dobrze znanych utworów, zespół Łukasza stara się zapewnić ludziom wyjątkowe wrażenia z koncertu. Piosenkarz tworzy pewne połączenie, dzięki czemu publiczność czuje się integralną częścią występu. Według wykonawcy, w końcu, po wielu latach, ma naprawdę potężny zestaw koncertowy.
Wokalista jest jednak pewien, że jest jeszcze za wcześnie na świętowanie sukcesu albumu. Każde nowe nagranie piosenki to złożony, intensywny proces, który zajmuje to dużo czasu. Kiedy materiał jest w końcu nagrany, zaczynają się przygotowania do trasy, ciągłe próby i w końcu oczekiwane występy na żywo. Łukasz wciąż czeka na moment, w którym będzie mógł po prostu usiąść w samotności i „przetrawić” wszystko, co nagromadziło się w jego głowie od czasu nagrania „Złotych Bloków”.
Po ostatnim albumie Mrozu zdał sobie sprawę, że wprawił go on w dobry nastrój i dał wiarę we własne możliwości. Pokazał też, że gdy wokalista chce stworzyć coś bardziej pozytywnego i zabawnego, nie musi się tego bać. W końcu muzyk powinien robić swoje. Oczywiście z zachowaniem jakości i umiejętności. Mrozu porównuje muzykę do boksu. Wolne ciosy są zazwyczaj mocniejsze. Faktycznie, Łukasz tworzy piosenki z tą myślą w głowie.
Wokalista nie mógł przewidzieć ogromnej popularności „Złotych Bloków”. Wspomina jednak, że pracował bardzo ciężko i nigdy nie opuszczał studia. Wszystkie święta i imprezy omijały go szerokim łukiem. Było to całkowicie dobrowolne, ponieważ Łukasz miał wiele obowiązków i nigdy nie było wolnej chwili, a kiedy już była, musiał podjąć się kolejnego zadania.

Wspomnienia
Dzieciństwo Mrozu spędził w „labiryntach” między dziesięciopiętrowymi budynkami na jednej z wrocławskich ulic. Dzieciom nigdy nie brakowało miejsc do zabawy. Wspinały się na drzewa, grały w piłkę, uciekały przed strażnikiem. Jako dziecko Łukasz nauczył się również ważnej lekcji na temat znaczenia rozwijania relacji z przyjaciółmi. Niektórzy z nich stali się jego bliskimi i niezawodnymi towarzyszami w dorosłym życiu.
Kolejną cenną przyjaźnią dla Łukasza była znajomość z chłopakiem o imieniu Witek w liceum. Był on muzykiem, więc chłopcy znaleźli wspólne tematy, grali dla siebie i wymieniali się doświadczeniami. Tak to się wszystko zaczęło. Ponieważ nie mieli wtedy pieniędzy, pierwszą piosenkę nagrali w prezencie dla kolegi. Jak się okazało, kolegom z klasy spodobało się to, co robią Mrozu i Witek. Piosenki żyły w ich klasie i były słyszane przez cały czas.
Chociaż muzyka całkowicie pochłonęła Łukasza już w szkole, nadal rozwijał on swoje umiejętności aktorskie i studiował fizjoterapię. Muzyk przyznaje, że nie miałby nic przeciwko zagraniu w filmie, gdyby otrzymał taką propozycję.
Jeśli chodzi o jego edukację, ojciec zawsze powtarzał mu, że powinien nauczyć się jakiegoś zawodu. Nigdy nie wiesz, jak potoczy się twoje życie. I choć kariera piosenkarza wciąż się rozwija, to jego umiejętności fizjologiczne przydają się także na scenie. Zawsze może udzielić kilku rad na ten temat.
O swoim wejściu do showbiznesu mówi, że ten proces zawsze ma swoje „ale”. W Warszawie nikt nie znał młodego Mroza i wszystkiego musiał uczyć się sam. Oczywiście na starcie popełnił kilka błędów. Według Łukasza, jego wytwórnia najprawdopodobniej nie była przygotowana na sukces jego pierwszego albumu, Milion Monet. Wtedy wszyscy byli mocno zaskoczeni.
W wieku 23 lat był dość naiwny. Wierzył, że wszyscy są sobie życzliwi i powinni sobie pomagać. Piosenkarz w tamtym czasie nie był jeszcze wystarczająco stanowczy, jednak różowe okulary szybko spadły mu z oczu. Mrozu zdał sobie sprawę, że aby zrobić coś dobrze, musi zrobić to sam. To był żenujący moment, lecz wokalista wziął się jednak w garść i przejął kontrolę nad tym, z kim i z czym przyszło mu pracować.
Jeśli chodzi o życie osobiste, wokalista stara się trzymać je w tajemnicy. Choć miał związki z pierwszymi pięknościami Polski, współczesny Mrozu woli o tym nie mówić. Nie chce, by obcy ludzie wchodzili i deptali mu po butach tam, gdzie nie powinni. Generalnie Mrozu nie jest osobą, która łatwo wyraża emocje i otwiera się przed innymi. To właśnie w tym miejscu przydaje się muzyka, która pozwala mu przekazać swoje myśli i uczucia.
Łukasz nie mówi też o swoim życiu domowym. W końcu dla muzyka liczy się tylko muzyka. To wszystko, na czym mu zależy i na czym powinno mu zależeć. Pomimo tego, że Mrozu nigdy nie ujawnia swojej „brudnej bielizny”, liczba jego fanów stale rośnie, bilety na koncerty wyprzedają się w mgnieniu oka, a półki z nagrodami zapełniają się kolejnymi zdobyczami.