Wokalista, kompozytor, wirtuoz gitary z Wrocławia — Jan Borysewicz

Oprócz muzyki w życiu Jana Borysewicza jest też literatura. W 2022 roku ukazała się książka-wywiad „Mniej obcy”, z udziałem M. Prokopa. Na długo przedtem muzyk otrzymywał już podobne propozycje, jednak rock’n’rollowe życie pochłonęło Jana z głową. „Mniej obcy” nie jest o zespole „Lady Pank”, ale o życiu artysty, które jest pełne różnych aspektów oprócz muzyki, pisze wroclawiski.eu. Osobne miejsce w książce przydzielono drogiemu dla wykonawcy Wrocławiowi.

Twórcza kariera

Jan Józef Borysewicz (Jan Bo) urodzony 17 kwietnia 1955 we Wrocławiu. Jest znanym polskim piosenkarzem, kompozytorem, multiinstrumentalistą, autorem piosenek i wirtuozem gitarzystą. Współpracował z takimi gwiazdami jak G. Czechowskim, J. Skubikowskim, U. i E. Bem. Jest autorem solowego projektu „Jan Bo”.

Jako dziecko Jan chciał zostać perkusistą jak jego zmarły ojciec. Michał Borysewicz grał na perkusji w zespole jazzowym. Jan ukończył szkołę teatralną i uczestniczył w warsztatach muzyki perkusyjnej w Chodzieży, u nauczyciela J. Stefańskiego. W wieku 16 lat matka Jana zachorowała na stwardnienie rozsiane. Facet został zmuszony do pracy, aby utrzymać rodzinę. Tak więc Borysewicz spędzał dni powszednie w drukarni oraz pracował jako malarz.

Miłość do gry na gitarze zaszczepił brat Andrzej. A pierwszymi akordami, których nauczył się Jan, była piosenka „Dom wschodzącego słońca”. Potem facet brał lekcje gry na gitarze u M. Koniecznego.

W wieku 17 lat został zauważony przez wokalistę grupy „Nurt”, który zaproponował mu, aby stał się częścią zespołu. Oficjalny debiut gitarzysty Jana odbył się w 1972 roku. W 1981 roku, na nagraniu albumu I. Trojanowskiej, wykonał partię wokalną w piosence „Mała Lady Punk”. Piosenka szybko stała się hitem radiowym i skłoniła Borysewicza do założenia własnego zespołu.

Pomimo udziału w „Lady Pank”, w 1988 roku Jan założył solowy projekt „Jan Bo”  i wydał album z piosenkami świątecznymi.

W młodości inspirował się twórczością J. Hendriksa, J. Coltrane’a, M. Davisa, Breakout, Cream, Deep Purple i Led Zeppelin. A idolem Jana był A. Mrożek z zespołu „Nurt”. Inspiracją Borysewicza była również twórczość gitarzysty A. Antimosa z „SBB”. Ulubionym wokalistą jest Paul Rodgers, a autorytetem muzycznym jest T. Nalepa. W twórczości Jana Borysewicza można usłyszeć poprock, rockowe ballady, brzmienia nowofalowe i popmuzykę. Jego znakiem rozpoznawczym było zastosowanie efektu modulacji Boss CE-1 (Chorus).

“Mniej obcy”

Jan Borysewicz niejednokrotnie miał do czynienia z propozycją napisania książki. Ale wcześniej nie traktowałem jej poważnie. Z M. Prokopem zna się od wielu lat, dlatego postanowił wybrać go na autora książki. Pan Jan bardzo lubi ich rozmowy na różne tematy. Choć takich chwil w pamięci nie było zbyt wiele, za każdym razem Borysewicz wiedział, że może swobodnie rozmawiać z Marcinem o wszystkim.

Aby zebrać wystarczającą ilość materiału, mężczyźni musieli komunikować się nieprzerwanie przez trzy miesiące. Pan Marcin potrafił zmieścić w książce cały usłyszany materiał. Jednak, jak mówi Jan Borysewicz, nie zamierza ponownie czytać autobiografii. Było wiele momentów, które Jan po raz pierwszy opowiedział czytelnikowi. Wszystko po to, aby fani dowiedzieli się trochę więcej i zobaczyli życie wykonawcy z drugiej strony.

Warto też zaznaczyć, że książka jest właśnie o Janie, o tym, co było przed zespołem, o marzeniach, dzieciństwie i Wrocławiu. Muzyk był szczególnie poruszony wiadomością o zanieczyszczeniu Odry. W dzieciństwie Jan często bawił się na jej brzegu. Odra i jej zmiany są również postrzegane jako metafora osoby, która przechodzi przez różne etapy życia: dobre, złe, wzloty i upadki.

Książka o człowieku pochłoniętym troskami. Wydaje się, że wchodzi do rzeki, która wciąga coraz głębiej. Wreszcie pojawia się wybór, czy poddać się nurtu wody, czy wyjść z niej. Borysewiczowi nie było łatwo wydostać się ze swojej rzeki. Po prostu mógł skończyć jak ta ryba w Odrze.

“Lady Pank”

W swoim czasie zespół miał wszelkie szanse na podbój Stanów Zjednoczonych. Jan jest pewien, że gdyby muzycy tłumaczyli wtedy teksty, poza tymi, które pisał A. Mogielnicki, dobrze znaliby angielski i „Lady Pank” nie wróciłby do Polski. Piosenkarz nie zaprzecza, że bał się tego najbardziej. USA były zupełnie innym światem dla muzyków.

W 2022 zespół obchodził swoje 40-lecie. Borysewicz wspomina, że oni w latach 80. dużo występowali. Po pandemii koncerty „Lady Pank” znów stały się częstym zjawiskiem. Według Pana Jana, członkowie grupy nie imprezują tak jak wcześniej, więc mają wystarczająco dużo siły do występów.

Obchody okrągłej daty trwały kilka lat. Zespół daje od 70 do 100 koncertów rocznie. To trudna praca, biorąc pod uwagę występy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Piosenkarz zapewnia, że całe jego życie było i pozostaje w drodze. Koncerty są bardzo dobre, członkowie zespołu są pełni sił, więc Borysewicz może tylko cieszyć się aktywnością.

Piosenkarz cieszy się również, że na koncertach jest dużo młodzieży. Głównie dzięki rodzicom, którzy kiedyś dali dzieciom „Lady Pank” do słuchania. Również Pan Jan wcale nie jest zmęczony własnymi piosenkami i festiwalowym życiem. A ponieważ dla grupy napisano wiele hitów, udaje się zachować różnorodność podczas występów.

Muzyk daje również koncerty swojego solowego projektu „Jan Bo”. Mówi, że nie można zorganizować pełnej trasy, ponieważ fizycznie trudno jest opanować tak wiele występów. Jednak w planach jest wiele ciekawych rzeczy, w szczególności duety.

O sukcesie

Piosenkarz przyznał, że przez długi czas zdał sobie sprawę, że aby odnieść sukces, nie wystarczy po prostu grać. Według gwiazdy wszystko na pewno nie dzieje się bez udziału Boga. Mówi o sobie, że w jego głowie zawsze jest dużo muzyki, ciągle go otacza. Na przykład w drodze na wywiad może skomponować całą piosenkę. W komórce ma ponad 4 tysiące różnych fragmentów muzyki, które są przechowywane przez lata.

Zna również wielu utalentowanych młodych ludzi, wirtuozów gitary. Niestety większość pozostała w cieniu. Borysewicz jest przekonany, że ludzie sukcesu mają w sobie coś wyjątkowego, co wykracza poza granice. Jeśli chodzi o własną karierę, uważa, że ma szczęście. Jednak nie bez wielkiego wysiłku, który nieustannie podejmował. W dziecińswie codziennie przez 10 godzin mógł grać na gitarze i doskonalić swoje umiejętności.

„Lady Pank” był czasami porównywany do”The Rolling Stones”. Ale Pan Jan zapewnia, że za młodości ich nie słuchał, podobnie jak „Beatlesów”. Pociągała go twórczość J. Coltrane’a, M. Davisa, gdzie było dużo rock’n’rolla. Kiedyś artysta był na koncertach „The Rolling Stones”. I chociaż Pan Jan ma pytania dotyczące ich profesjonalizmu w grze na instrumentach, oni odnoszą sukcesy i mają rzeszę fanów na całym świecie. Jednak Borysewicz starał się grać inną muzykę.

W „The Rolling Stones” zakazano piosenki „Brown Sugar”. W tym samym czasie „Lady Pank” była krytykowana za „Na co komu dziś”. Tak, zaspół otrzymał od Amerykanów zakaz tej piosenki, z powodu słów w tekście „na czekoladę poczułem chęć”. Dlatego piosenka musiała zostać usunięta z płyty.

Według muzyka wcześniej kompozycja była dobrze odbierana i ją pozwalali grać na koncertach. Wykonawca uważa za przesadę zakaz piosenki. Według niego tekst jest napisany literacko, fraza nie ma nikogo obrażać i krzywdzić.

Teraźniejszość to czas zmian. Jan Borysewicz uważa, że ich trajektoria jest trochę błędna. W niedalekiej przyszłości samo wyjście z domu, aby z kimś porozmawiać, będzie kłopotliwe. Gwiazda rock and rolla uważa, że ludzkość zmierza w kierunku niezbyt adekwatnym. Prawie na wszystko w dzisiejszych czasach można nałożyć tabu.

Jeśli chodzi o podbój amerykańskiego rynku muzycznego, piosenkarz ma wyraźne stanowisko. Uważa, że każdy kraj promuje swoje gwiazdy. Nie chodzi o to, czy polski wykonawca będzie w stanie podbić amerykańskie sceny, ale o to, że są tam ludzie, których będą promować. Tak samo jest w innych krajach. Jak pięknie gwiazda z Polski by nie śpiewała, nie będzie tak popularna na obczyźnie jak jej, rodzime wykonawcy.

Historia festiwalu „Jazz nad Odrą”

„Jazz nad Odrą” jest jednym z najstarszych festiwali odbywających się we Wrocławiu, porównywalny pod względem długości istnienia z „Wratislavia Cantans”. Mówią, że Polska jest...

Teatr Komedia we Wrocławiu: scena, gdzie śmiech jest profesjonalny

Teatr Komedia we Wrocławiu to miejsce, gdzie śmiech dawno stał się profesją, a każde przedstawienie – małym hitem. Wybierają go ci, którzy szukają nie...
..